polscy najemnicy w afryce
W czasie konfliktu Bałkańskiego Polacy służyli zarowno po stronie serbskiej jak i chorwackiej.Opisywane to było w pierwszych bodajże numerach "Komandosa". Moze gdzies w archiwach byłoby jeszcze mozliwe dostanie tych numerów pisma. Pisano tam szerzej o działalnosci najemników - Polaków w latach powojennych.
Co szczególnie ważne R. Gan–Ganowicz nie brał udziału w pierwszej „turze” walk prowadzonych przez białych najemników w obronie Katangi. Do Konga potomek polskich tatarów przybył dopiero w 1965 r., kiedy secesja jednej z kongijskich prowincji była już historią. To właśnie wówczas M. Czombe nabrał zaufania do siły białych
Pentagon twierdzi, że doniesienia, iż samolot Jewgienija Prigożyna został 23 sierpnia zestrzelony przez rosyjską obronę powietrzną są "nieprecyzyjne". Pentagon podał z kolei, że
Polscy najemnicy ponieśli poważne straty w Kamyszewce. Jednostki 6 pułku, wraz z armią Kadyrowa walczą z obroną terytorialną i polskimi najemnikami. Nie chodzi tu o pojedynczych bojowników polskich, ale o dobrze zorganizowany oddział. Twierdzi rosyjski wojskowy👇👇
Bob Denard alias Jean Maurin, alias Said Mustafa M’adhjou, urodzony jako Gilbert Bourgeaud (ur. 7 kwietnia 1929 w Bordeaux, zm. 13 października 2007 w Pontault-Combault) – pułkownik, żołnierz i najemnik .
nonton film go back couple sub indo. Międzynarodowa organizacja broniąca praw chrześcijan Christian Solidarity Worldwide oskarża rosyjskich najemników, działających w Republice Środkowoafrykańskiej, o rażące łamanie praw człowieka. Mieli dopuszczać się morderstw, grabieży, gwałtów oraz porwań dla okupu. Zostali wynajęci przez prezydenta Faustina Touadéra do walki z grupami rebeliantów, którzy nękają ten kraj od wielu dekad, a tymczasem sami stali się jedną z nich. Łukasz Sośniak SJ – Watykan Rosyjscy najemnicy, którzy terroryzują ludność Republiki Środkowoafrykańskiej, to Wagnerowcy, czyli prywatna firma wojskowa stworzona przez byłych funkcjonariuszy rosyjskiego wywiadu. Grupa wykorzystuje luki w prawie międzynarodowym, walcząc za pieniądze na całym świecie. Jej żołnierze biją się w Syrii o dostęp do złóż surowców. Obecność jednostek Grupy Wagnera odnotowano aż w 24 krajach Afryki. Ich pobyt na Czarnym Lądzie określa się jako „Projekt Kontynent”, co nawet poprzez nazwę sugeruje kolonialne konotacje. W naszej części świata o Wagnerowcach jest głośno w związku z wojną na Ukrainie, gdzie zostali wysłani, aby siać chaos, ułatwiając rosyjskiej armii zdobywanie kolejnych miast. Zadania dywersantów polegają na działaniach pod obcą flagą, podkładaniu ładunków wybuchowych oraz zastraszaniu cywilów. Wprowadzenie terroru ma na celu pokazanie ludności, że opór nie ma sensu. Ukraińcy podejrzewają, że najemnicy zostali zainstalowani w Kijowie dużo wcześniej; potajemnie gromadzili broń przygotowując się do dywersji. W Republice Środkowoafrykańskiej, trzymając w ryzach najbardziej niebezpieczne grupy, pomagają zachować rządowi pozory stabilności i kontrolę nad częścią kraju. Zapewniają także utrzymanie się przy władzy obecnemu prezydentowi. Aby pomoc w walce z rebeliantami, Rosja dostarczyła najemnikom kałasznikowy, karabiny snajperskie i granatniki. ONZ twierdzi, że w ubiegłym roku, udokumentowano ponad 500 przypadków nadużyć, których dopuścili się najemnicy, takich jak pozasądowe egzekucje, tortury i przemoc seksualna.
Jak podaje amerykański wywiad, Rosja zaczyna mieć problemy z realizacją zamówień na dostawy broni do krajów afrykańskich. Rosyjski biznes w Afryce opiera się przede wszystkim na dostawach sprzętu wojskowego. Około 30 proc. broni kupowanej w Afryce Subsaharyjskiej pochodzi od rosyjskich dostawców. Jak podaje Foreign Policy, amerykański wywiad ustalił, że Rosja nie jest w stanie realizować kontraktów. Po ataku na Ukrainę priorytetem są dostawy na front. — Moskwa będzie próbowała pozostać wiarygodnym dostawcą broni, ale musi jednocześnie dostarczać broń na front ukraiński i radzić sobie z utrudnieniami w produkcji, wynikającymi z nałożenia na Rosję sankcji — powiedział w rozmowie z Foreign Policy ekspert think tanku CNA Samuel Bendett. Nie będzie bazy w Sudanie Sprzedaż broni to ważny element rosyjskiej polityki zagranicznej. Rosjanie często podpisują kontrakty z krajami afrykańskimi, w których w zamian za dostawy sprzętu lub „usługi” wojskowe rosyjskie spółki dostają dostęp do złóż surowców naturalnych. Tak było np. w Sudanie, gdzie od 2017 roku Rosja stara się zbudować bazę wojskową i zapewnić sobie obecność na Morzu Czerwonym. Po podpisaniu porozumienia i wsparciu lokalnego dyktatora przez najemników Grupy Wagnera spółka M Invest, należąca do Jewgienija Prigożina, bliskiego współpracownika rosyjskiego dyktatora, zawarła z sudańskim rządem umowę w sprawie eksploatacji kopalni złota. W przeddzień rosyjskiej agresji na Ukrainę z wizytą w Moskwie przebywał sudański generał Mohamed Hamdan Dagalo. Wrócił z odnowieniem umowy na budowę bazy wojskowej u wybrzeży Morza Czerwonego. Teraz, jak podaje Foreign Policy, sudański rząd odrzucił rosyjską ofertę i wszystko wskazuje na to, że jednak rosyjskiej bazy w Sudanie nie będzie. Rosja może dużo stracić Afryka była dla Rosji dobrym rynkiem zbytu, źródłem surowców i potencjalnych sojuszników, choćby w gronie ONZ. Dlatego od kilku lat Rosja próbuje mocniej zaznaczyć swoją obecność na tym kontynencie. Najemnicy z Grupy Wagnera wspierali prezydenta Touaderę w Republice Środkowoafrykańskiej, skąd wyparli niemal w całości wpływy Francji. Obecność Rosji na kontynencie afrykańskim widać także w kontraktach rosyjskich spółek, które eksploatują tamtejsze złoża. Przykładem może być koncern Łukoil, który wydobywa ropę w Nigerii i Demokratycznej Republice Konga. Z kolei gwinejskie złoża boksytów eksploatuje koncern Rusal, a diamenty w Zimbabwe wydobywa Alrosa. Przymiarki do złóż ropy w Mozambiku robił też Rosnieft. Czytaj też:„Afryka, Ameryka”. Kuriozalna wypowiedź posła PiS stała się hitem sieci
Wagnerowcy w Mali, czyli Rosja przejmuje byłą kolonię Francji Wojskowa junta rządząca Mali wyrzuciła ambasadora Francji. Lada chwila pozbędzie się zapewne całego europejskiego kontyngentu wojskowego, który od lat broni... 4 lutego 2022, 7:00 Najciekawsze imprezy weekendowe w Bydgoszczy. Warto wybrać się nad wodę! W ten weekend - przy upalnej i bezdeszczowej pogodzie - na bydgoszczan czeka wiele atrakcji. Najważniejsze jest to, że wiele z nich będzie nad wodą. Warto... 24 czerwca 2022, 18:28 Nowy Rynek w Starym Fordonie otwarty! Pokaz fontann zachwycił bydgoszczan [zdjęcia] Jak bardzo fordonianom brakowało takiego miejsca spotkań, świadczą tłumy, jakie przybyły w piątkowy wieczór na płytę zrewitalizowanego Rynku w Starym Fordonie.... 4 czerwca 2022, 11:48 Muzeum Wojsk Lądowych otwiera filię ze sprzętem na Osowej Górze 14 maja kolejna interesująca noc Muzeów w Muzeum Wojska Lądowych w Bydgoszczy. O tyle intrygująca, że muzeum kolejny raz w ostatnim czasie otwiera dla... 14 maja 2022, 6:00 Z barierek nad Brdą w sercu Bydgoszczy nadal będzie odłazić farba. Zdaniem urzędników, to wina... rządu [zdjęcia] W sprawie barierek w Starym Porcie w centrum Bydgoszczy absurd goni absurd. Nie można pomalować od co najmniej 2019 roku. Najpierw powodem były analizy. Teraz z... 2 grudnia 2021, 16:51 Sterty śmieci na Oświęcimskiej w Bydgoszczy nie znikają, mieszkańcy mają już dość Mijają lata, a zwały śmieci zwożone przez mieszkańca Oświęcimskiej na Miedzyniu w Bydgoszczy nie znikają z ulicy. Mieszkańcom opadają ręce, Straż Miejska wciąż... 17 września 2021, 6:00 Na zwały śmieci na Oświęcimskiej w Bydgoszczy na razie nie ma siły Od lat nie ma silnych na mieszkańca ulicy Oświęcimskiej, który na posesji i przed nią gromadzi - według mieszkańców - zbędne śmieci. Mimo grzywien, proceder... 20 sierpnia 2021, 6:05 Weekend w Bydgoszczy pełen atrakcji. Zobaczcie, co będzie się działo! Kolejny weekend w Bydgoszczy zapowiada się wyjątkowo atrakcyjnie. Przed nami sporo koncertów, sportowej rywalizacji i kino pod chmurką. Nie zabraknie też... 15 sierpnia 2021, 19:06 W Koronowie uroczyście obchodzono Święto Wojska Polskiego [zdjęcia] Święto Wojska Polskiego i uroczystość odpustowa w Bazylice Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Koronowie zgromadziły setki koronowian i mieszkańców... 15 sierpnia 2021, 15:25 Święto Wojska Polskiego w Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy [zdjęcia] Z okazji Święta Wojska Polskiego Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy zaprosiło mieszkańców do zwiedzenia - bezpłatnie. Największe zainteresowanie zwiedzających... 15 sierpnia 2021, 15:21 Prezydent zwrócił się do sojuszników Polski: „Na pewno dotrzymamy zobowiązań” - Będziemy dotrzymywali naszych zobowiązań - także wynikających z umów dwustronnych - nie tylko tych dotyczących współpracy militarnej i bezpieczeństwa, ale... 15 sierpnia 2021, 14:13 Żona Sebastiana Chmary wiceprezesem ADM w Bydgoszczy. Czy po znajomości? Sylwia Chmara, żona byłego zastępcy prezydenta Bydgoszczy, została wiceprezesem Administracji Domów Miejskich w Bydgoszczy. Konkursu nie było. Miasto twierdzi,... 2 sierpnia 2021, 19:35 Przetarg na autobusy komunikacji miejskiej w Bydgoszczy... bez elektryków W ogłoszonym ostatnio przez Bydgoszcz przetargu na obsługę 11 linii komunikacji miejskiej autobusowych nie ma ani słowa o tym, że ma na nich jeździć choć jeden... 19 lipca 2021, 6:20 Stary browar w bydgoskim Myślęcinku popada w ruinę. Co dalej z opuszczonym budynkiem? Wygląda jak liczący setki lat zamek, który stoi wbrew przeciwnościom losu. Bogaty historią stary browar w bydgoskim Myślęcinku marnieje, a wieloletnie batalie... 30 czerwca 2021, 6:07 Bydgoski Myślęcinek 14 lutego zaprosił do „Serduszkowego świata” w motylarni [zdjęcia] W niedzielę (14 lutego) wszystkich zakochanych w dniu ich święta Myślęcienek zaprosił do motylarni Akwarium Terrarium, gdzie można było zrobić sobie zdjęcia w... 14 lutego 2021, 17:31 Kilka propozycji na pierwszy weekend lutego w Bydgoszczy [lista wydarzeń] Przed nami pierwszy weekend lutego, który jest też pierwszym weekendem z otwartymi ponownie muzeami i galeriami sztuki, zapraszającymi w swe progi także w... 5 lutego 2021, 17:00 Parkuj i jedź. Czy taki sposób docierania do centrum przyjmie się w Bydgoszczy? Bydgoski ratusz chce wydać w tym roku na inwestycje drogowe około 530 milionów. To więcej niż jedna piąta ogółu wydatków miasta przewidzianych w budżecie.... 11 stycznia 2021, 7:00 Pierwsze biura flex w Bydgoszczy. Sale konferencyjne, strefa chillout i bar. Zobacz, jak to będzie wyglądać [zdjęcia] Na koniec pierwszego kwartału 2021 firma (jeden z liderów rynku flex office w Polsce) udostępni elastyczne biura, zlokalizowane w nowym... 24 listopada 2020, 6:00 Wydział Uprawnień Komunikacyjnych w Fordonie będzie zamknięty. U pracowników stwierdzono koronawirusa U pracowników filii obsługi klientów Wydziału Uprawnień Komunikacyjnych Urzędu Miasta Bydgoszczy w Fordonie, przy ul. Gierczak, stwierdzono koronawirusa. W... 1 listopada 2020, 16:37 Otwarto nowoczesne laboratorium molekularne w bydgoskim „sanepidzie”. Przyspieszy badania w kierunku COVID-19 Znacznie przyspiesza badania w kierunku COVID-19, może pracować 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu oraz jest niezwykle wydajne. W Wojewódzkiej Stacji... 29 września 2020, 16:12 Kradzież perfum w centrum handlowym w Bydgoszczy. Rozpoznajesz tego mężczyznę? Policja prosi o pomoc Funkcjonariusze z Komisariatu Policji Bydgoszcz-Śródmieście, którzy prowadzą postępowanie w sprawie kradzieży perfum na terenie jednego z bydgoskich centrów... 7 września 2020, 15:57 Czas na „Miodobranie”! Wyjątkowa akcja ULEpszania świata z CH Focus ULEpszamy otaczający nas świat – z tym przesłaniem CH Focus rozpoczyna podwójnie charytatywną akcję: ratowania pszczół i wspierania potrzebujących. Już 5... 31 sierpnia 2020, 9:53
Przez rosyjską najemniczą firmę wojskową tzw. grupę Wagnera przeszło już ok. 10 tys. ludzi, jest tam duża rotacja - mówił na antenie ukraińskiego Radia NV Ilja Barabanow, korespondent rosyjskiej redakcji BBC. Jak dodał, 80 proc. "wagnerowców" walczyło w ukraińskim Donbasie. Ich zarobki mogą wynosić nawet 500 tys. rubli (ok. 26 tys. zł). Barabanow podkreśla, że zajmuje się tematem tzw. wagnerowców od początku istnienia tej grupy, czyli - jak twierdzi - od drugiej połowy 2014 roku. Wtedy zaczęli działać na terytorium samozwańczej tzw. Ługańskiej Republiki Ludowej - dodaje. W Donbasie najemnicy zajmowali się "brudną robotą", np. "oczyszczali" teren ze zbyt samodzielnych bojowników walczących przeciwko siłom ukraińskim. Brali też udział w szturmie ługańskiego lotniska - mówi. Masowa rekrutacja w szeregi firmy zaczęła się przed wyjazdem do Syrii - dodaje. Mamy nową kopalnię ropy naftowej i gazu Polscy logistycy to pierwsza linia frontu walki o nowy porządek w transporcie. Powrotu do przeszłości już nie będzie Biznes przyjmuje ciosy. Obawy zaczynają się mnożyć KOMENTARZE (0) Do artykułu: Rosyjscy najemnicy walczą w Donbasie, Syrii i w Afryce; zarabiają dziesięć razy więcej niż w kraju
Mniej więcej od dekady najemnicy nie trudnią się tylko ryzykownymi walkami w dalekiej Afryce. Od kiedy pojawiły się zawodowe firmy ochroniarskie typu Blackwater, szans na przygodę jest więcej. A polscy wojskowi są atrakcyjni na rynku - pisze Barbara walk z talibami na początku czerwca dwa lata temu zginął Polak służący we francuskiej Legii Cudzoziemskiej. Sierżant Konrad Rygiel poległ podczas misji rozpoznawczej w dolinie Tagab, 50 km na wschód od Kabulu. Według doniesień francuskiej prasy żołnierze francuscy i afgańscy planowali spotkać się tam z przedstawicielami władz lokalnych. Republika francuska pożegnała go z najwyższymi honorami. - Wolny obywatel wolnego kraju wybrał służbę w Legii Cudzoziemskiej, żeby dać z siebie to, co najlepsze - mówił Hubert Falco, sekretarz stanu ds. obrony. Jednak powodów, dla których Polacy zaciągają się do wojsk najemnych, nie zawsze można być równie pewnym jak francuski sekretarz. Nie tylko "Psy wojny"Najemnicy to już dziś nie tylko "Psy wojny". Zdaniem Piotra Niemczyka, byłego zastępcy dyrektora Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa, można obecnie rozróżnić co najmniej kilka form najemnictwa. Pierwsza z nich to armie zawodowe w Unii Europejskiej, przy NATO. Najbardziej znanym przykładem takiej jednostki jest francuska Legia Cudzoziemska. Drugą grupę stanowią organizacje paramilitarne, angażowane w ekstremalne i nie zawsze zgodne z wojskowym prawem misje, np. w RPA. To one najbardziej odpowiadają literackim stereotypom najemnika. W krajach latynoamerykańskich opłacani żołnierze trudnią się handlem bronią i wspierają walki narkotykowych gangów. Są też i tacy, którzy pracują dla reżimów totalitarnych. Do nich zaliczała się na przykład w większości armia stworzona przez Kaddafiego. O przynależności Polaków do takich organizacji nie wiadomo zbyt wiele. - O skandalicznych działaniach czy mordach nie słyszałem i mam nadzieję, że nie usłyszę - przekonuje generał Roman trzecią, w tej chwili dominującą na rynku grupę, stanowią wyspecjalizowane firmy ochroniarskie typu amerykańskiego giganta Blackwater, w których według szacunków służy od kilkudziesięciu do kilkuset byłych polskich wojskowych. Te ostatnie są wynajmowane nie tylko do ekstremalnych zadań bojowych na końcu świata, a ich obowiązki stają się coraz bardziej prozaiczne. Coraz częściej chronią na przykład gwiazdy muzyki pop. Zakres ich odpowiedzialności jest bardzo szeroki, bo rozciąga się mniej więcej między strzelaniem w dalekim Iraku, ochroną ważnych europejskich polityków, a staniem na straży bezpieczeństwa robotników na placach budowy, na terenach dotkniętych konfliktami. Kiedy do Polski przyjeżdża VIP, firmy szukają pomocy do jego ochrony na przykład wśród ludzi GROM albo członków służb specjalnych. Dla polskich mundurowych zauważalna zmiana profilu najemnika nastąpiła mniej więcej dekadę temu. Wcześniej, w latach 70., wielu żołnierzy jednostek desantowych uciekało z Polski do RPA i zaciągało się w obcych armiach dla pieniędzy. To były czasy, kiedy Legia Cudzoziemska uosabiała filmowo-literacką fikcję i przyjmowała w swe szeregi mężczyzn z całego świata, którzy mieli nie do końca przejrzyste w świetle prawa życiorysy. Dziś kandydaci na legionistów są starannie weryfikowani. Leży to chociażby w interesie światowego bezpieczeństwa: do jednostek najemniczych często próbują zaciągać się bandyci - po to, aby podnieść swoje kwalifikacje. Ludzie, którzy tęsknią za wojnąPo misji irackiej, a nawet wcześniejszej, kosowskiej, w 1999 roku wyspecjalizowane firmy ochroniarskie, przede wszystkim amerykańskie, zaczęły coraz chętniej spoglądać w stronę dobrze przeszkolonych polskich żołnierzy. Oczywiście sowicie ich opłacając. - Podczas tych misji polscy żołnierze zostali zauważeni i docenieni. I zaczęli chętnie interesować się innymi niż krajowe organizacjami militarnymi - tłumaczy gen. Roman Polko. Dziś zjawisko najemnictwa, w różnych formach, urasta do rangi problemu. I to nie tylko polskiej armii. Te same głosy słychać na przykład z brytyjskiego SAS. - Niedawno słyszałem o jednym z byłych bardzo wysokich oficerów GROM, który dał się wynająć przez firmę zewnętrzną, żeby zajmować się ochroną na terenie Polski - przyznaje gen. Gromosław Czempiński. Podlegli mu niegdyś oficerowie nie stronią od najemniczej innymi z braku koncepcji zagospodarowania byłych pracowników służb. Krótko mówiąc, światowe konflikty stały się sposobem na dorabianie do wojskowej emerytury. Początkujący najemnik o przeciętnych kwalifikacjach, narybek, może się spodziewać 2-4 tys. dol. pensji miesięcznie. Stawka rośnie w miarę doświadczenia i oczywiście tego, jak wzrasta niebezpieczeństwo żołnierze, których szkolenie kosztuje dużo czasu i pieniędzy, już służąc w jednostkach macierzystych, robią na boku stosowne wojskowe kursy. Ze świadomością, że w niedalekiej przyszłości przydadzą im się w szybkich karierach w szeregach firm ochroniarskich. Wojskowi alarmują, że to zjawisko szkodliwe dla naszej armii, bo dotyczy słabo opłacanych, a świetnie wyszkolonych żołnierzy GROM czy doświadczonych pilotów. W środowisku mundurowych zjawisko nie jest głośno potępiane, ale profesją najemnika nikt się specjalnie nie chwali. Ani w legalnych firmach ochroniarskich, ani paramilitarnych organizacjach. - Trudno tu mówić o wartościach moralnych - ucina gen. Polko. Generałowi niegdyś wydawało się, że najemnictwo dotyczy nikłego procentu jego podwładnych. Jednak coraz częściej słyszy głosy, że podwładni z 1. Batalionu Szturmowego służą w Legii Cudzoziemskiej. Jeśli chodzi o jednostki specjalne, to również duża liczba. Ale nie taka, żeby nie mają wątpliwości, czemu żołnierze decydują się zaciągać za granicami kraju. Polska armia nie tylko nie zawsze opłaca swoich pracowników według ich oczekiwań, ale także nie stwarza im odpowiednich warunków dla awansu. Jednak pobudek jest tyle, ilu chętnych. Niemało wśród nich takich, którzy po wielu latach spędzonych na misjach nie wyobrażają sobie życia bez karabinu. To ludzie, którzy naprawdę tęsknią za żołnierze jeżdżą też, żeby sami szkolić organizacje. To często bardzo dobrze płatne oferty dla emerytowanych dowódców oficerów służb specjalnych, najczęściej wywiadu, a czasem policji, którzy mają odpowiadać za przygotowywanie strategii i koncepcji. Mimo wysokich stawek, podobno wynajęcie najemników jest tańsze niż angażowanie armii. Jako szkoleniowcy do Libii pojechali na przykład żołnierze GROM, którzy mieli służyć tamtejszej nowej demokracji. Polacy są chętnie widziani na takich wyjazdach, bo poziomem, który reprezentują, nie odbiegają od umiejętności ich kolegów po fachu z Zachodu - przy czym są tańsi. Gdzie wojsko nie możeNajemników warto kupić czasem na przykład w takich akcjach, w których wojsko nie daje rady. - Jeden dobry najemnik da sobie radę z dwudziestoma średnio wyszkolonymi żołnierzami - ocenia gen. Czempiński. Bywa także i tak, że ich pomocy szuka się z braków kadrowych. Na forach internetowych można znaleźć rozmowy o tym, czy warto zdecydować się na specjalny wydatek i zainwestować w najemników. "Osobiście myślałem, że za tak dużą kasę wojska te jakoś lepiej powinny się sprawować. Miałem taką sytuację, że za grubą kasę kupiłem ok. 3-4 tys. najemników i w czasie walki okazało się, że oni nie walczą tylko chyba uciekają. Z innymi najemnikami miałem taką sytuację, że po prostu mi zniknęli, nie wiem, czy może czas im się skończył, czy może miałem ich za dużo" - pisze na forum użytkownik zalogowany jako porucznik. - Nie słyszałem o przypadkach posługiwania się najemnikami przez polskie wojsko - twierdzi gen. Roman Polko. A gen. Gromosław Czempiński dodaje, że Polacy raczej szkolą, niż wynajmują. Przede wszystkim dlatego, że nie ma u nas mody na szukanie zagranicznej pomocy. Mamy BOR, armię - więc o co chodzi?Dostać się dziś do organizacji paramilitarnej czy dobrze opłacanej firmy ochroniarskiej nie jest tak łatwo jak kiedyś. Ogłoszeń trzeba szukać w internecie, a jeszcze lepiej po prostu zostać poleconym. Wcześniej punkty rekrutacyjne znajdowały się na terenie Anglii i USA. Potem coraz więcej powstawało ich na terenach konfliktów - w Iraku czy na Bliskim Wschodzie. Specjaliści od wojny wiedzą, że w takich krajach nie wystarczą najemnicy z innych krajów. Chodzi o udział w niebezpiecznych akcjach, więc największe jest zapotrzebowanie na autochtonów, zorientowanych w specyfice i geografii kraju. Weryfikacją ludzi do oddziałów paramilitarnych zajmują się doświadczeni żołnierze, na przykład generał Ricardo Sanchez, były dowódca z Iraku. Po kilkunastoletniej służbie w Legii Cudzoziemskiej wojskowi zwykle wracają: zdyscyplinowani, doświadczeni w walce i przede wszystkim spokojni finansowo. Wielu z nich z powodzeniem prosperuje na polu biznesowym.
polscy najemnicy w afryce